Mały zespół,
jeden system,
zero pakietów.
Bitee powstaje przy prawdziwych lokalach: kasa, kuchnia, dowóz, sklep i strona. Zamiast sprzedawać gotowy zestaw, dajemy aplikacje, które włączasz pojedynczo, i prowizję, która ma sufit.
Cztery rzeczy, których nie zmieniamy
Nie są to hasła na stronę. Każda z tych czterech rzeczy siedzi w cenniku i w umowie, i nie zmienia się między klientami.
Płacisz za aplikacje, które masz włączone.
Zamówienia i Produkty są podstawą, bo bez nich system nie ma o czym mówić. Resztę, od POS po sklep online, dokładasz wtedy, kiedy zaczyna być potrzebna, i tak samo odejmujesz, kiedy przestaje.
Prowizja ma sufit.
Liczymy od 5 do 2 procent, zależnie od liczby zamówień w miesiącu, ale nigdy więcej niż 500 zł. Kiedy twoja sprzedaż rośnie, nasz udział w niej przestaje rosnąć.
Wdrożenie jest po naszej stronie.
Przeniesienie menu, ustawienie drukarek, stref dostaw i statusów kosztuje 0 zł. Nie chcemy zarabiać na starcie, tylko na tym, że zostajesz.
Nie doliczamy marży do cudzych usług.
Bramkę płatności, SMS API czy model językowy rozliczasz wprost u dostawcy, po jego cenniku. Nie pośredniczymy w tych rachunkach, więc nie ma na nich naszej narzutki.
Czego nie robimy
Część z tych rzeczy jest w branży standardem. My ich nie robimy, więc wypisujemy je wprost, zanim podpiszesz cokolwiek.
Trzy sposoby na to samo Bitee
System jest jeden, ale sterami można podzielić się różnie. Wybór nie jest na zawsze: firmy zaczynają zwykle od drugiej kolumny i z czasem przechodzą do pierwszej.
Powiedz, co masz
do ogarnięcia.
Opisz swój lokal w kilku zdaniach. Odpiszemy, które aplikacje mają sens na start, a które spokojnie mogą poczekać.
